O znakomitym początku dnia

Doskonale, po prostu świetnie. Zwlekam się z wyra o godzinie ósmej piętnaście, w celu zjeść śniadanie do ósmej trzydzieści, gdyż o dziesiątej trzydzieści mam niesłychanie skomplikowany test na siłowni, dwie godziny przed którym nie wolno mi jeść ani pić, dziamdziam właśnie niemrawo kawałek tosta z obniżoną zawartością węglowodanów i bardzo wysoką białka, z niechęcią wspominając minioną noc, podczas której prawie nie zmrużyłam oka, miotana klasycznym atakiem eegzystencjalnej nocnej paniki pt. CZY JA DOBRZE ROBIĘ I DOKĄD MNIE TO WSZYSTKO ZAPROWADZI, kiedy dzwoni telefon i siłownia informuje mnie, że trener ma jelitówkę i musimy przełożyć termin. Naturalnie, przełóżmy go, noł problem. Następnym razem nakicham i napluję na śniadanie i wstanę o dziewiątej czterdzieści pięć.

Wracam więc do wyra, „śpię” do jedenastej i wstaję drugi raz, gdyż łóżko gryzie mnie w tyłek, jeszcze bardziej zdechła niż przedtem.

W momencie, kiedy cieszyłam się że po powrocie z Polski JESZCZE TYDZIEŃ URLOPU musiałam być całkowicie niepoczytalna i mieć zwyczajnie źle w głowie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: