O szmatach, wyłącznie.

Jako że w piątek po pracowej Krismes Party, odziana szykownie i wyjściowo, zamiast udać się we własne bety, o wpół do piątej nad ranem zapukałam do drzwi ukochanego (otworzył), i cały weekend spędziłam, nie oszukujmy się, w łóżku, dalej nie odwiedzając własnego miejsca zamieszkania, w poniedziałek do pracy poszłam odziana niezwykle dziwnie, a mianowicie w granatową spódnicę w białe kropki, czarne rajstopy, czarną koszulkę ukochanego (metr dwadzieścia w klacie), oraz, uwaga, białe konwersy w jasnobrązowe leopardzie cętki. (Botki na obcasie, które miałam na imprezie wydały mi się większym złem.) A, i dzierżąc pod pachą torebeczkę z węża typu clutch.

Grunt to nosić się z przekonaniem.

Advertisements

1 Response so far »

  1. 1

    barakuda_k said,

    jak dla mnie fajna stylowa z tego wyszla 🙂 choc pewnie zdjecie calosci szybko by mnie wyprowadzilo z bledu 😉


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: