O białym gównie i sukcesie prezentowym

Białe gówno zachowuje się w najgorszy możliwy sposób, a mianowicie nie tylko nieprzerwanie pada, ale rownież osiada i leży. Zdegustowało mnie to do tego stopnia że nie poszłam na siłownię i teraz świętuję sobie dzień paszteta, spożywając przy tym czekoladowego Mikołaja.

Wczoraj natomiast z okazji Mikołajek zakupiłam sobie przecenione o połowę botki na bardzo wysokiej słoninie, w których uroczo ślizgałam się dziasiaj w drodze na pocztę. (Było to jedyne wyjście z domu, jakie uskuteczniłam, gdyż, jak już wspomniałam, na siłownię nie poszłam.) Zakupiłam również dwa prezenty gwiazdkowe (mimo końca świata) i jestem z siebie straszliwie dumna, gdyż TAK WCZEŚNIE nie udało mi się to jeszcze nigdy. (Dodatkowy argument za tym, że koniec świata BĘDZIE)

A Ten w tym tygodniu zaczął chodzić na basen. We wtorek przepłynął 20 długości, w środę 30, a dziś 50.

Jeśli to nie obrazuje najdoskonalej jego charakteru, to nie wiem, co go obrazuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: