O pociągach i leniwych

Jedne wymarzone drzwi uchyliły się jakby odrobinkę, aczkolwiek wcale nie pukałam, i w związku z tym przez cały weekend tłumaczyłam z hiszpańskiego na polski tekst o pociągach. Ściślej biorąc, o konserwacji pojazdów szynowych. Doprawdy, dziwnymi drogami chodzi mój umysł, a z całą pewnością nie pasuje mu prosta dróżka od hiszpańskiego do polskiego. Wiecie ile razy zamiast polskich słów w musku uparcie miałam niemieckie, i te musiałam sprawdzać w słowniku niemiecko-polskim??? Że nie wspomnę o wyszukiwaniu haseł w hiszpańskiej Wikipedii, skakaniu na Wikipedię angielską lub niemiecką, a stamtąd, z gotowym terminem maszerowanie do odpowiedniego słownika… POTWORNOŚĆ, aczkolwiek oddawałam jej się z wręcz orgazmiczną przyjemnością. Przy okazji odkryłam ważną cechę Tego – naprawdę niewiele osób potrafi zająć się sobą i DAĆ CZŁOWIEKOWI PRACOWAĆ. On potrafi.

A wczoraj doznałam okropnego rozczarowania, gdyż wydawało mi się, że choć umiejętność gotowania do moich licznych zalet nie należy, z wyrobieniem jakiegokolwiek ciasta radzę sobie bez problemu. I otóż chała. Ciasto na leniwe pierogi przerasta mnie o lata świetlne, w ogóle nie chciało się dać wyrobić, kleiło się jak szatan, nawet po wrąbaniu weń prawie kilograma mąki (jak się okazało później, prawie o dwa lata przeterminowanej, ale to chyba nic nie szkodzi, co?), a jak wreszcie, prawie płacząc, zdołałam ukręcić rolkę i poodcinać z niej kluski, wyżej wymienione wyszły zbite i twarde, doskonałe wręcz do strzelania nimi z procy. Ten utrzymywał wprawdzie, że mu nadzwyczajnie smakują i faktycznie zjadł podejrzanie wielką porcję, ale zapewniam Was, że zrobił to wyłącznie dlatego, że nie wiedział jak powinny smakować prawdziwe. (Aczkolwiek masełko i bułeczka wybitnie podniosły ich wątpliwe walory smakowe)

(KTOŚ MA DOBRY PRZEPIS NA LENIWE I SIĘ PODZIELI????)

Podobno w sobotę ma spaść śnieg.

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    aselniczka said,

    Ooo, D. też raczej nie przeszkadza przy pracy, donosi herbatę i każe wstawać co jakiś czas (i iść po zakupy np. ;p) Czasem tylko mu się uleje i musi sobie popokrzykiwać i powydurniać się 🙂
    Inna sprawa, że moja praca pod względem umysłowym jest na poziomie gierek fejsdupowych, więc skupiać się za bardzo nie muszę.. (Dobrze, że dobrze za to płacą.)

  2. 2

    Mariposanegra said,

    No popatrz, a mnie za tę gimnastykę umysłową płacą bardzo źle. Inna sprawa, że pewnie zgodziłabym się, nawet gdybym to ja musiała im dopłacić…


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: