O obcasach i dole

Proszę bardzo, wytresowałam sobie chłopa aż miło, bez wielkich wysiłków nawet. Samodzielnie unika nieodpowiednich dla moich stópek nawierzchni, z moją osobą uwieszoną u ramienia kiedy trzeba schodzi na ulicę, przechodzi na drugą stronę, obchodzi bokiem. A na pytania dlaczego tak dziwnie idziemy, jak to Luisa z soboty, kiedy to w trójkę dzielnie przemierzaliśmy miasto, odpowiada jednym treściwym słowem, popartym jeszcze treściwszym spojrzeniem: TACONES*.

Poza tym to mimo obcasów jestem w dole, i odzyskanie rezonu możliwe że nieco mi zajmie. Ale coś przynajmniej przy tym myślę, i wychodzi mi, że porażki ewentualnie wynikają z faktu, iż z lenistwa, z wygodnictwa, albo i ze strachu, pukam do nieodpowiednich drzwi. Nieodpowiednich, niewymarzonych, byle jakich. I możliwe że w głębi serca wcale nie chcę żeby się otworzyły. Więc dobrze, zapukam do tych właściwych, chociaż wiem, że gdy i te się nie otworzą, dół będzie dużo głębszy.

Więc zapalcie za mnie świeczkę, czy coś.

 

*OBCASY

A tu mój osobisty podpis wykonany przez Tego na stoliku w naszej ulubionej knajpie.

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    frotka said,

    kiedy zacznie białą chusteczkę kłaść przed Tobą na błotko, będziesz mogła uznać, że misja zakończona ;-))

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Masz rację, nie należy spoczywać na laurach!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: