O jutrzejszym halołinie

Odkąd niespodziewanie spłynęła na mnie twórcza inwencja odnośnie kostiumu, zaczęłam cieszyć się na środę (czyli jutro!…). W środę Helena i Seta urządzają parapetówę połączoną z imprezą halołinową i przebrać się bezwzględnie należy. (Nie żeby przeprowadzili się wczoraj, dokładna data przeprowadzki to 1 maja jeśli chodzi o ścisłość, ale dotąd jakoś się nie złożyło, a w końcu czym jest 6 miesięcy w obliczu wieczności, prawda?) Więc ja też się przebiorę, a w tym celu nabyć muszę jedynie 2 metry czarnego tiulu, gdyż, chociaż NIE WIEM jak to świadczy o mojej garderobie, całą resztę posiadam w charakterze normalnych ubrań. Ah, myślicie że jak wypudruję sobie twarz zwykłą zasypką do niemowlęcej pupy, to pozostanę biała????

Siłownia natomiast pomału przyprawia mnie o obawę odnośnie niektórych ćwiczących. Nic nie pamiętam z kursu pierwszej pomocy, a spora część obecnych dzisiejszego poranka miała trudności z przemieszczeniem się od urządzenia do urządzenia, że nie wspomnę o jego używaniu. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to może być ZDROWE.

Okropnie mi się nie chce brać udziału w tym dniu. Chyba pobędę sobie dziś nieobecna duchem.

 

Reklamy

1 Response so far »

  1. 1

    MaryMary said,

    z doświadczenia – puder dla dziecków daje radę, acz lepiej się trzyma na bardzo jasnym podkładzie 😉 ale całkiem biała to tylko od farbek do twarzy 🙂


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: