O meczu i jedzeniu

Jako że dobry meczyk nie jest zły, poszliśmy dzisiaj pooglądać jeden. Z najwyższej półki, el clásico, Madrid-Barça. Naśmiałam się jak na żadnej komedii ostatnio. Czy Państwo widzieli co ten Ronaldo se zrobił nad uszami??? A ten jeden gol to był taki, że każdy gupi by go strzelił, nawet nie przymierzając ja. Pepe natomiasy minął się z powołaniem i najwyraźniej balet klasyczny uprawiał, ku uciesze. Najlepszy ze wszystkiego był jednak komentator, co mówił takim głosem, jakby miał klamerkę do bielizny na nosie. A potem poszliśmy na pizzę, którą polewaliśmy obficie oliwą z czosnkiem i śmierdzę teraz tak, że o mamo.

A skoro mowa o jedzeniu. Poszłam wczoraj na drinki z Yarą, o dwudziestej pierwszej, i około północy pomału zaczął mnie podgryzać taki głód, że gorączkowo zaczęłam się zastanawiać, co ja też w ciągu dnia do wnętrza przyjęłam. I wyszło mi że śniadanie. Na początku próbowałam zatkać mu gębę kolejnym dżintonikiem (głodu, nie śniadaniu), co niestety skończyło się wielkim failem. Tak wielkim, że o drugiej w nocy siedziałam w kuchni u Sety, a Seta podgrzewał mi w mikrofali potrawę, która zapomiałam jak się nazywa, a składa się z kawałków mięsa, kartofli i marchewki w zupie, która to zupa z kolei składa się z tłuszczu. Bardzo dobra, ale jaka ja po tej zupie chora bylam!…

Wniosek – samo śniadanie nie (zawsze) wystarcza.

A Luis, kumpel Tego, kupił mi w Dekathlonie profesjonalne RURZOWE rękawiczki na siłownię! Już się nie mogę doczekać, jak jutro będę w nich szyku zadwać!…

Advertisements

komentarze 2 so far »

  1. 1

    pokaż no te rękawiczki 🙂 usiłuję zmotywować się do siłowni, której nie znoszę serdecznie, może to by mi pomogło…

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Ummmm, no ja nie wiem, czy akurat te rękawiczki Ci pomogą… A zdjęcia chwilowo nie mogę zrobić, bo mi aktualny lakier na paznokciach nie pasuje 😀
    A tak na serio, to mnie zmotywowała sama siłownia. Zaczęłam jako zastępstwo dla jednej mojej przyjaciółki, która wyjechała na miesięczny urlop i los chciał, że była to dobra siłownia, zajęto się mną, opracowano mi program treningowy, a trener zawsze był do dyspozycji, coby mnie skorygować. Poza tym jest 10 minut piechotą i straszliwie droga, więc nie mam wymówki dla płacenia i niechodzenia 😀


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: