O wałeczku

Kto wie, gdyby on z takim zachwytem nie wypowiadał się na temat wałeczka wokół mojej talii (przysięgam, jest tylko JEDEN i do tego NIEDUŻY!!!!) (że niby go UWIELBIA. Ahahahahaha), pewnie nie dostałabym takiego amoku. Ale cóż. Wypowiedział się. Nie raz.

I teraz chodzę naprzemiennie, jednego dnia na siłownię, drugiego biegać.

I tak.

Najpierw na siłowni zawiódł mnie dezodorant. Byłam właśnie przy 30 powtórzeniu znienawidzonego podnoszenia korpusa dolnymi mięśniami pleców, kiedy  WYRAŹNIE poczułam, że właśnie przestał działać. To było nic, dokończyłam korpus i poleciałam do szatni zaaplikować powtórnie.

Następnego dnia hantelki przy bieganiu ważyły jakieś pół tony zamiast pół kilo. Zaplątałam się w dróżkę pod górkę, oraz w trakt konny i w efekcie, po skończonym, z konieczności dłuższym niż zamierzony treningu, nie byłam w stanie wejść po schodach na drugie piętro.

Spoko, dam radę.

Chociaż niewątpliwie prościej byłoby uwierzyć, że on naprawdę uwielbia ten wałeczek.

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    aselniczka said,

    No pewnie, że uwielbia ;p
    Mi chyba z 10 lat zajęło, żeby uwierzyć, że ktoś to może NAPRAWDĘ lubić.

  2. 2

    Mariposanegra said,

    No to mnie jeszcze 9 i pół zostało.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: