Archive for Czerwiec 17, 2012

O żarciu

Wczorajszy wieczór pozwolicie że pominę milczeniem. W spokoju i skupieniu będę się teraz mogła skoncentrować na kibicowaniu Hiszpanii.

Poza tym mam znowu depresję, gdyż kończy się weekend. Oraz jestem gruba i tłusta, bo spędziłam go głównie na jedzeniu i piciu. A było tak. W piątek wieczorem postanowiliśmy się wypiąć na wszystkich i spędzić wieczór w towarzystwie własnym, zamówionego sushi oraz dżinu z tonikiem i ogórkiem, i postanowienie zrealizowaliśmy w nadmiarze, gdyż oprócz sushi była również zupa i smażone wantany, dostarczenie pożywienia do domu odbywało się bowiem od określonej sumy zamówienia, o czym oczywiście nie wiedzieliśmy, więc w pośpiechu trzeba było zamówić cokolwiek w celu osiągnięcia owej sumy. Cud boski że nie zamówiłam kaczki po pekińsku. Dżin z tonikiem wywołał jednak właściwy sobie efekt digestivum i w sobotę można było spożyć na niezbyt wczesne śniadanko pan con tomate, które w rzeczywistości było bardziej pan con czosnek. Schody zaczęły się, kiedy zadzwoniła Helena z informacją że zrobiła putxero i czy przyjdziemy. Zupa z drobnym makaronem przeszła ulgowo, popita zimnym piwkiem. Przy nakładaniu na talerze ugotowanych w zupie ziemniaków, soczewicy, mięska i kiełbaski zrobiło mi się nieco słabo, ale dzielnie zjadłam wszystko. Co jednakże wymogło na nas kolektywną sjestę i, oczywiście, dżin z tonikiem na trawienie. Potem poszliśmy na me…PIIIIIIIIIIIIIIIIIP i z nerwów wypiłam 3 duże piwa. A potem z rozpaczy kolejny dżin z tonikiem, i ani się obejrzałam, a już szłam spać niewiadomo skąd całkowicie pijana.

Rano nie powiem, na pierwsze śniadanie był ibuprofen. Do drugiego jednak ból głowy mi przeszedł i z apetytem spożyłam jajeczniczkę i resztę czosnkowego pomidora do chlebka. Mój organizm na kacu miewa dość dziwne pomysły, więc dość szybko zapragnęłam obiadu, możliwie słonego i tłustego, więc Ten zrobił mi spaghetti ze szpinakiem (i czosnkiem, szpinak bez czosnku to w ogóle nic nie warty jest).

I to była ŚMIERĆ.

Do wieczora jęczałam zwinięta na kanapie, co nie odbiło się pozytywnie na mojej depresji.

A jeszcze tydzień temu było tak:

 

Reklamy

2 Komentarze »