Archive for Czerwiec 6, 2012

O tym że to dziś

No więc wygląda na to że lecimy. Dziś. W związku z czym od wczorajszego wieczora i przez całą noc jak wściekła boli mnie głowa, co w końcu, o 7.24, zaowocowało zażyciem nielegalnego tutaj i namiętnie importowanego z Hiszpanii przez moje ukochane przyjaciółki ibuprofenu 600. (Importują też 800, podczas gdy w Niemczech najsilniejsze co się dostanie bez recepty to 400, reklamowane jako SUPER POWER. Ahahahaha). No więc zażyłam i czekam teraz aż mi przejdzie, muszę bowiem uprasować kilka szmat (nie wiem po co, w walizce się i tak pogniecie, ale MUSZĘ. Znak zodiaku mi każe) oraz dokonać brakującej depilacji. A, i paznokcie pomalować. U stóp. Chociaż patrząc za okno na jedenaście stopni i nieprzerwany deszcz, w ogóle nie mogę sobie wyobrazić, że jutro od rana będę leżeć na plaży, a na myśl o włożeniu bikini dostaję jakby lekkich dreszczy, ale dobra. Plaża to nie jedyne, czego w ogóle nie mogę sobie wyobrazić.

Prawie spakowana. Sandały jak widać doszły.

Reklamy

8 Komentarzy »