Głównie o tym, że mi się nudzi

Coś mi się bardzo zdaje, że Yara i Rosa niedługo przestaną być przyjaciółkami. Yara wylicytowała sobie bowiem dwie kolejne lalki do kolekcji, chłopca i dziewczynkę, no i jedna z tych lalek, dziewczynka właśnie, ma różowe włosy. Więc zgadnijcie jak według Rosy Yara powinna nazwać lalkę…

Osobiście mi się trochę nudzi, od wczoraj więc zajmuję się głównie jedzeniem arbuza. (Oraz odświeżaniem strony z dziennikiem podróży moich butów, ale guzik, w niedzielę buty się nie przemieszczają, odświeżam wyłącznie z desperacji.) Kupiłam bowiem połówkę sporego i w regularnych odstępach czasu chodzę do lodówki i odkrajam sobie słuszny kawalątek. W równie regularnych chodzę również do toalety, bo mało co działa na mnie TAK moczopędnie jak arbuz. Czyli tak zwane oczyszczanie z toksyn sobie urządzam, prawda. (A powód, dla którego mi się nudzi jest taki, że Ten musi robić kreski. Wraz z kilkoma kumplami ze studiów bierze udział w konkursie dla architektów, i tę kostkę to chyba se specjalnie zwichnął właśnie teraz, bo siedzi całymi dniami przed komputerem z nogą wspartą na taborecie wyścielonym poduszkami, ględzi przez skajp z owymi kumplami i furt kreski robi.) Z nudów zrobiłam więc dwa prania, wyprasowałam górę odzieży o wysokości Mont Everest, byłam pobiegać, prawie dałam się przejechać głupiemu staremu bucowi w mercedesie (przy czym ja byłam na pasach i przebiegałam na zielonym, gdybym pajaca nie wyminęła potrąciłby mnie jak w pysk strzelił, a wyminięcie udało mi się w ostatnich dosłownie sekundach, bo do końca nie mogłam uwierzyć że on NAPRAWDĘ zamierza przejechać, mimo że JA mam zielone), pożałowałam że mu hantlem szyby nie wybiłam, obejrzałam odcinek Mad Men i teraz chyba zabiorę się za sporządzanie spisu rzeczy do zabrania do tej Hiszpanii, bo bez spisu można z całkowitą pewnością założyć, że wezmę sztuki odzieży bardzo ładne same w sobie, ale zupełnie niepasujące do siebie nawzajem.

Ja i arbuz. Bardzo podoba mi się co taka perspektywa robi z nogami.

Reklamy

Komentarze 4 so far »

  1. 1

    Barbarella said,

    Ha! Doszłam droga dedukcji po różowym winie (jak będziesz miała okazje, koniecznie w Hiszpanii spróbuj różowego z Bierzo).

    Ale dlaczego maja przestać być przyjaciółkami? Bo jedna chce byc chrzestna matka lalki? Tego nie kumam.

  2. 2

    Mariposanegra said,

    No widzisz, dobrze, że już dawno temu ustaliłyśmy że z wina są tylko korzyści.

    Mnie też się to wydaje dość niezrozumiałe NA PIERWSZY RZUT OKA, ale dla Yary jej lalki nie są jakimiś tam LALKAMI (z Boni to ja nawet przez telefon rozmawiam), a Rosa doszła do wniosku, że różowa lalka powinna mieć różowe imię, tak jak siostra Boni Rubi nazywa się Rubi, bo jest blondynką (Rubia = blondynka). Yara nie wyraża zgody, bo obawia się że jej lalka pójdzie w ślady chrzestnej matki. Grubsza sprawa.

  3. 3

    Mandarynka said,

    Podoba mi się ta grubsza sprawa, gdyż boję się ludzi, którzy biorą świat zbyt serio (nie to żeby lalki nie były serio, rozumiem, że lalki są serio i to jest spoko. boże, z tego pmsa nie wyrażam się jasno). ENYŁEJ. Nogi z tej perspektywy zbliżają Cię do Kate Moss w związku z tym chwilowo Cię nienawidzę, bo boję się że moje są bliżej Najdżeli Lołson.

  4. 4

    Mariposanegra said,

    Iiiiiiiiiiiiiitam. Perspektywę wypróbuj i zobaczysz.

    A co do ludzi i na serio, w pełni rozumiem i podzielam (mimo peemesa). Gdyby było inaczej, pewnie pisałabym innego zgoła blogaska 🙂


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: