Archive for Czerwiec 2, 2012

O odysei bucianej (i jeszcze nieskończonej)

Ostatnio mój najbardziej palący problem jest taki, że nie wiem czy wszystkie buty, które zamówiłam, zdążą dojść do środy. (W środę jeszcze mogą, wylatujemy dopiero wieczorem.)

Po tym, jak świnie z Topshopu nie przysyłały mi moich sandałków, ale za to sumiennie ściągnęły należność z konta i nie reagowały na moje zapytania, byłam cokolwiek niezadowolona, przez brak sandałków rzecz jasna. Tymczasem sandałkami mogę się wypchać, na początku tygodnia dotarł do mnie bowiem średnio nieuprzejmy mail z informacją, że suma jaką zapłaciłam, zostanie w ciągu kilku dni przelana z powrotem na moje konto, mówię Wam, jakby MI TĄ SUMĄ RZUCILI W TWARZ.

Niezależnie od rzucania, sandałów z ryzykownymi obcasami zostałam brutalnie pozbawiona. (I teraz już ich i tak WCALE NIE CHCĘ. PFF!) Delikatnie zaczęłam się więc rozglądać za alternatywą, przypomniały mi się TE, które widziałam na żywo i z żalem zrezygnowałam, bo wkrótce miały mi przecież przyjść te topszopowe, prawda, i zaczęłam się zastanawiać, czyby nie zamówić. Zastanawiałam się tak i zastanawiałam, i zastanawiałam, że jak się wreszcie namyśliłam, zarówno rozmiar 36, jak i 37 były SOLD OUT. Wpadłam więc w rzetelną wściekłość, wyrwałam resztki włosów z głowy, naplułam sobie w brodę i na buty (stare), pogulgotałam w środku, uderzyłam do niezastąpionego asosa i zamówiłam TAKIE. Z czystej desperacji. Następnego dnia z głupia frant zajrzałam znowu do COSa, z radosnym kwikiem odnotowałam ponowną obecność rozmiaru 36 i nie myśląc już nic, zamówiłam również powyższy, z zamiarem oddania tych z asosa. Jak przyjdą.

I teraz tak siedzę, nerwowo obserwuję drogę obu przesyłek, aktualizując stronę co godzinę, i myślę sobie, że jak asos dotrze do środy, a COS nie, to będę musiała zabrać ze sobą te z asosa, bo NIE WYTRZYMAM, i w efekcie zostaną ze mną obie pary, i zbankrutuję na tym interesie niewątpliwie.

A wszystko przez gupi Topshop.

A, Ten nadal kulawy.

Reklamy

5 Komentarzy »