O dobrych przyjaciołach

W środę operowali Yarę i od tego czasu koczujemy wszyscy na zmianę w jej pokoju, a ja mam najlepsze wyczucie ze wszystkich, bo zawsze załapię się na moment, w którym Helena albo zabiera się za gotowanie kolacji, albo idzie na zakupy żeby zrobić obiad.   Że o wszystkich czekoladkach, lodach i gumowych miśkach, które wszyscy masowo przynosimy, a potem po części sami pożeramy, nie wspomnę, z utęsknieniem czekam więc na czwartek, kiedy Yara wreszcie pójdzie do pracy, w przeciwnym wypadku grozi mi bowiem dramatyczne przytycie 10 kilo w 7 dni.

A piątek to w ogóle był najlepszy, zamiast czekolady Rosa przyniosła całą siatkę piwa, i wokół Yarowego łoża boleści urządziliśmy sobie mini botellón. To się nazywa dobrzy przyjaciele.

Osobiście pożyczyłam sobie od Yary drugą część trylogii Milennium i jestem trochę rozbita, bo pożyczone dzieło jest po hiszpańsku, podczas gdy przeczytana niedawno część pierwsza była po niemiecku. Nie widzę teraz innej możliwości niż zakupienie trzeciej części po polsku.

A w czwartek i piątek było prawdziwe lato, w związku z którym moja łiszlista na stronie COS powiększyła się ZNACZNIE i znowu zawisło nade mną widmo bankructwa.

W temacie ośmiu lat udaje mi się chwilowo nie myśleć i jest to bardzo przyjemne niemyślenie. Kto się chce założyć że nie wytrwam tak nawet tygodnia?

 Boni i Lukas ze słodyczami. Z balonika planujemy powdychać hel w późniejszym terminie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: