O beztrosce

Moja głupkowata beztroska bije wszechświatowe rekordy. Wczoraj przez trzy godziny oglądałam 52-minutowy ostatni odcinek czwartego sezonu Dextera, a oglądałam go przez trzy godziny z prostego powodu: nie chciał się ładować. I tak ładowałam sobie pięć minut, oglądałam czterdzieści sekund, ładowałam, oglądałam, ładowałam, oglądałam… I tak do drugiej w nocy. A rano do pracy, walizka niespakowana (mało tego – NIE BYŁO WALIZKI!!! Ale ja o tym nie wiedziałam, bo jeszcze nie zabrałam się za szukanie.), prezenty niekompletne, odzież do zabrania niewyprasowana, mieszkanie jak po wybuchu bomby atomowej… A ja furt oglądam Dextera. No, dzisiaj rano nie było mi specjalnie wesoło, jak jedną ręką z zamkniętymi oczami macałam ekspres do kawy w poszukiwaniu guzika, a drugą usiłowałam włożyć dżinsy, wszystko to po czterech i pół godzinach snu. I wyłącznie faktowi, że mój szef na mnie odrobinkę leci, nawet jak wyglądam odpowiednio do czterechipół godzin, zawdzięczam zezwolenie na opuszczenie miejsca pracy dwie godziny przed czasem, które to dwie godziny: pozwoliły mi dokupić prezentów, ułożyć szmaty do zabrania w zgrabny stosik, stwierdzić że chujtam, nie prasuję, w walizce i tak się pogniecie, a prawda, walizka, poszukać walizki, nie znaleźć walizki, zachować zimną krew, załatwić alternatywną walizkę, wziąć prysznic i udać się na malutkie pożegnanko u Viki.

Jeśli chodzi natomiast o Viki, to opowiedziała mi z grobową miną, jak koleżanka zostawiła u niej w biurze na DOSŁOWNIE DZIESIĘĆ MINUT swojego trzyletniego wnuka. Kiedy więc do Vikowego biura wkroczyła jej z całego serca (i z wzajemnością) znianawidzona szefowa, wnuk siedział na Viki krześle przy biurku, malował po plecach ważnych dokumentów, w komputerze z jutuba radośnie leciała śpiewająca świnia a Viki akurat wyszła była do kuchni po kubeczek dla małego gościa.

Atmosfery świątecznej na razie nie czuję.

Ale jakbym tu już przed sobotą nie zajrzała, to życzę Wam, żebyście się w te Święta dobrze bawili. Zupełnie obojętnie jak i z kim je spędzicie.

Advertisements

1 Response so far »

  1. 1

    aselniczka said,

    Kurcze. Też nie czuję.
    Kupiłam sobie czerwone portki, które trochę się nawet błyszczą – i tak nie czuję.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: