O złośliwości losu

Drogi pamiętniczku, piszę, bo wychodzę z nerw. Pod wpływem jednego malutkiego zdenerwowanka, które z resztą okazało się bezpodstawne, dokonałam zakupu na asosie (i wcale nie żałuję, zakupem były bowiem skórzane szorty, które za mną chodzą potworną ilość czasu, więc albo będę wyglądała jak ostatnia mazepa, tudzież bawarski chłop na Oktoberfeście i szorty powrócą skąd przyszły i przestaną za mną chodzić, albo zabłysnę w nich nieziemską urodą i przez najbliższy czas nie będę nosić nic innego). Zakupu dokonałam 30 czerwca, drugiego lipca podobno paczuszka została wysłana, po czym ślad wszelki po niej zaginął. Wczoraj, pod wpływem kolejnego zdenerwowanka, tym razem, obawiam się, uzasadnionego, wystosowałam liścik elektroniczny do obsługi klienta, która to obsługa poinformowała mnie wygenerowaną automatycznie informacją, żebym była uprzejma wykazać się jeszcze odrobiną cierpliwości.

Cierpliwość nie należy do moich najbardziej charakterystycznych cech, więc powróciwszy dziś do domu, z mordem w oczach rzuciłam się do skrzynki, na której, o cudzie! znalazłam przyklejoną karteczkę od sąsiadki z parteru z lakonicznym komunikatem MAM POCZTĘ.

Sąsiadki jednakowoż w domu nie było, co RZECZ JASNA nie wpłynęło pozytywnie na moją cierpliwość. Aktualnie rozważam wyłożenie sobie poduszki na parapet i wywieszenie się przez okno w celu czatować na jej powrót.

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    synafia said,

    I co? Som już?

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Jeszcze jak!


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: