O huśtaniu się świata

Dzień dobry moi drodzy, chciałabym pozdrowić Was bardzo serdecznie z pozycji horyzontalnej.

Bo tak: w środę wieczorem nagle majtnęło mną silnie, prawie spadłam z krzesła, i od tego momentu zaczęłam widzieć świat w sposób dość urozmaicony, a mianowicie zaczął on się przed moimi oczami huśtać. Nie pomogło ani ustabilizowanie się na kanapie, ani wypicie litra wody, ani włożenie głowy międzu kolana. Świat dalej huśtał się w najlepsze, a ja wpadałam w coraz większą panikę. Spać poszłam z nadzieją że wszystko minie samo, ale już w nocy, zmieniając pozycję, wyraźnie widziałam czyją matką jest owa nadzieja. W czwartek było święto, głupio mi było jakoś lecieć na pogotowie z huśtającym się światem, zapewniłam sobie więc towarzystwo Heleny i Hansa, i spędziłam z nimi cały dzień oglądając filmy, jedząc pokrojonego arbuza, dając się łapać przy gwałtowniejszych huśtnięciach, przeprowadzać przez ulicę i prowadzić pod rękę ze schodów. Wieczorem, po odrzuceniu propozycji zostania na noc u Heleny, wsadzeniu przez Hansa do autobusu i dotarciu do domu przytrzymując się ścian, huśtanie jakby zmniejszyło natężenie. W nocy ustało prawie całkiem i dziś rano poczłapałam do lekarza w stanie prawie ustalilizowanym, już niepewna, czy w ogóle iść.

I kurde, dobrze że poszłam, bo oprócz pastylek na zaburzenia równowagi, przykazu jedzenia słonego (od razu zaaplikowałam sobie michę popkornu) i spędzania jak największej ilości czasu w pozycji horyzontalnej, dostałam kategoryczny zakaz zbliżania się podczas tego weekendu do własnej pracy magisterskiej!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: