O dandysie i kradzionych jabłkach

Ja to się nigdy nie nauczę. Nie dość że jestem w tej czarnej dupie, to jeszcze poobcierałam sobie stopy. ZNOWU, owszem. Te same butki w stylu DANDYSA, które nie dalej jak w ubiegłym wrześniu wyrządziły mi dziury w piętach, tym razem poobcierały mnie po całości dolnych kończyn jak leci, Z WYJĄTKIEM PIĘT.

W tym sezonie normalnie nie mam już najmniejszej ochoty na styl dandysa.

A poza tym to ukradłam wczoraj jabłka ze sklepu. Bezwiednie, umysł miałam zmącony bolącymi stopami, albo może czym innym, w każdym razie wyłożyłam wszystkie trzymane w objęciach produkty na taśmę, a woreczek z jabłkami zwisał mi przez rękę. I tak zapłaciłam, upchnęłam zakupy w torebce, a woreczek z jabłkami dalej zwisał mi przez rękę. Że za jego zawartość z kolei nie zapłaciłam, zdałam sobie sprawę dopiero jak przed wejściem do klatki schodowej zahaczyłam klamką o ciągle jeszcze zwisający przez rękę woreczek i jabłka rozsypały mi się na ulicę. W ilości sztuk trzy.

Następnym razem jak będę coś kradła bezwiednie, to dobrze by było, żeby to była na przykład czekolada. Bo podobno KRADZIONE NIE TUCZY.

A dziś horoskop zapowiada mi fantastyczny dzień. Aha.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: