Na białym-czarnym kreślę jakieś plamy

Wczoraj zaiunaugurowałam sezon na chodzenie bez skarpet w świeżutko zakupionym wiosennym obuwiu. I tak: Po pierwsze, patrząc z góry na własne stopy, miałam niedparte skojarzenie z mrożonymi kurczakami. Pod względem koloru i formy – wypisz wymaluj! Po drugie, wiosenne obuwie postanowiło się zemścić za moje negatywne do niego nastawienie i pięknie oskrobało mi pięty. (Dlaczego zawsze muszę mieć do czynienia z takimi złośliwymi i mściwymi sztukami garderoby, to ja normalnie nie wiem.)

Ale spoko – jutro ma być znowu o 10 stopni zimniej oraz padać.

Inauguracja leżaka na balkonie natomiast uwieńczona została spektakularnym sukcesem – spektakularnie spiekłam sobie czoło oraz dekolt.

Jestem dziś w nastroju na podarte dżinsy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: