O zmutowanym katarze i innych takich

Pracowałam w tym tygodniu jak co najmniej półtorej osoby i pragnę poinformować uprzejmie, iż padam na pysk.

Dalszą, acz nie mniej ważną przyczyną padania, jest mój w mordę kopany, za kudły ciągany, KATAR. (Czy to w ogóle jest normalne, od trzech tygodni mieć taki katar???? To z pewnością jakaś radioaktywna zmutowana odmiana, CZUJĘ TO.)  KATAR sprawia, że jestem zmuszona spać (SPAĆ – ahahahahahaha) bez mała na siedząco, wsparta na trzech poduszkach, sapiąc jakbym miała polipy, oddychając przez usta, a cały ten numer możliwy jest rzecz jasna wyłącznie na wznak. A ja, to ci pech, na wznak spać nie potrafię  Taki feler mam. Tak więc sobie półleżę, smarkam, sapię, smarkam, rozmyślam, smarkam, popadam w dziwny półsen, smarkam, śnię dziwne majaki, smarkam, wstaję po nowe chusteczki, smarkam…

Jak po takiej czarownej nocy wyglądam, to nawet nie wspominam, bo jest przed dwudziestą drugą.

A do tego zniweczyłam sobie jeden malutki mozolnie wypracowany sukcesik, i gdybym nie była tak zmęczona, że mi w sumie wszystko jedno, naplułabym sobie na buty.

I przysięgam uroczyście, że jak mnie ktoś w przyszłym tygodniu spyta, czy mogę go zastąpić, przyjść wcześniej albo wyjść później, LEJĘ W MORDĘ BEZ UPRZEDZENIA.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: