I’m glad I spent it with you

Poszliśmy wczoraj do Heleny na urodzinowe ciasto. Ciasta były nawet dwa, dlaczego nie, ale do picia zaproponowano nam WODĘ, KAWĘ, HERBATĘ I SOK, a Viki, słysząc to, prawie się rozpłakała w kącie. Pół godziny później stosunek Hiszpanów do Niehiszpanów wynosił na oko (uwzględniając przede wszystkim natężenie HAŁASU, który dla nich był przyjemną, stonowaną konwersacją) jakieś jeden do trzystu dwudziestu milionów, a niemówiąca po hiszpańsku Viki w zaciszu kąta, nawet nie szepcząc, bo Hiszpanie zagłuszyliby nawet młot pneumatyczny, tudzież nuklearną eksplozję, na zmianę groziła że ona zaraz pójdzie do auta i przyniesie sobie butelkę prosecco, i pytała, ciągnąc mnie za rękaw, czy możemy już iść i napić się tego prosecco u niej. Koło dziesiątej wieczorem, kiedy dzwonek u drzwi zaanuncjował ostatniego gościa, Viki już półleżała w swoim kącie i zrezygnowana, niemrawo kłóciła się z Hansem o randki. Ostatnim spóźnionym gościem okazał się Gonzalo, młodzieniec darzony zarówno przeze mnie jak i przez nią żywą niechęcią, przybrawszy więc odpowiednio nieprzyjemny wyraz twarzy, patrzyłyśmy jak wchodzi do środka, wrzeszczy ogólne HOLA!! przez tłum i… stawia na stole dwie butelki prosecco.

Viki wydała z siebie cichutkie westchnienie.

Kurtyna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: