Ja w twoich ramionach, nieistotny dysonans

Tak ogólnie i na wstępie mych wywodów to po weekendzie mam jedną refleksję, a mianowicie, że co się odwlecze to nie uciecze.

Po drugie to kończę już z tym użalaniem się nad sobą, bo w końcu, z tygodniowej perspektywy, taki odmawiający ze mną dalszych kontaktów Irlandczyk, który postanowił sobie nagle dojść do wniosku, że jestem w nim zakochana (JA), a on w tym momencie nie może sobie pozwolić na romanse (ON), to wątek cokolwiek surrealistyczny i wywołujący ciągle jeszcze lekki stupor. Ale spoko.

 

…A trzeba było jednak dać spokój facetom i skupić się na ważniejszych tematach. (Jak na przykład BUTY)

 

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    Luiza said,

    czyżby moje przejęzyczenie o irlandzkim byciu lub nie ściemniaczem miało jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości?
    Bridget mówiła tak – spójrz na niego jak na Marsjanina (z tego cyklu co kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa), on jest marsjańską gumką, która musi się oddalić, żeby się przybliżyć,
    może tak to ugryźć? 🙂

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Hmmmmmmmmmmm, niby można, ale bardzo się obawiam, że obojętnie jak to będę gryzła, on się już nie przybliży. Przeczucie mi mówi.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: