A wariatka tańczy

Poszłam do kina na Czarnego Łabędzia.

Jak dla mnie, film o totalnie zaburzonej psychicznie tancerce, która dostała obsesji na tle tytułowego drobiu i zaburzyła się jeszcze bardziej. Jedyne co mi się NAPRAWDĘ podobało, to jej tutu. Serio, niektórzy twierdzą że to THRILLER? I nie na każdy ŻOŁĄDEK? Ahahahahaha. Wraz z Viktorią Be w kulminacyjnym momencie MORDU ODŁAMKIEM LUSTRA spojrzałyśmy na siebie, Viktoria wyrzekła Mahlzeit, po czym zgodnie sięgnęłyśmy do tutki z popcornem. Panna Portmann wychudzona, aż zęby bolą i jakoś tak grała, że wyglądało to na… zagrane. (No dobra, jak tańczyła tego końcowego łabędzia to miałam trochę ciary) Ale te pincet Oskarów… No ja nie wiem. A, Winona Ryder strasznie fajnie zniekształcona, ale widać ją wszystkiego trzy minuty.

A z nowości to zakupiłam sobie błyszczyk żywo przypominający smołę (konsystencją i kolorem) oraz smerfowy lakier do paznokci. (Niebieski taki znaczy)

Ogólnie to nudy, a jedynym hajlajtem ostatnich dni było pomylenie przeze mnie dwóch autobusów z linią okrężną, znaczy jak jadę tam, to muszę jechać 3B, a jak z powrotem to 3A, i z powrotem właśnie wsiadłam odwrotnie, po czym zafundowałam sobie wycieczkę przez caaaaaaaaaaaaaaałe miasto prawie do punktu wyjścia, a umówiona byłam z Irlandczykiem na SPACER. No, skoro to wszystko na co mnie stać, to schodzę na psy, doprawdy. A Irlandczyk poczekał.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: