If the phone don’t ring, you’ll know it’s me

Słuchajcie, ZADAŁAM SIĘ  z jednym Irlandczykiem i w efekcie musiałam wczoraj oglądać na Jutubie, przez 9 minut, jak jeden facet w kapeluszu prawie takim jak mój tylko z blaszanymi krążkami i paskudnym wdzianku z szamerunkiem wygina się jak w ataku epilepsji, trzęsie i DRGA, wszystko z gitarą w ręku (ale nie tylko, w końcowych spazmach miał ją na plecach). A musiałam dlatego że facet podobno jest, cytuję, najlepszym blusowym gitarzystą po Eriku Klaptonie, oraz KRÓLEM.

O drugiej w nocy musiałam oglądać.

Wniosek mam jeden. Irlandczycy też są DO NICZEGO.

A poza tym to jest piątek wieczór, plany mi się rypły, siedzę w szlafroku i z ładnie umytymi włosami, i albo pójdę spać, albo, w przypływie rozpaczy, NA SALSĘ. Z dwojga (trojga) złego, zdecydowałabym się już nawet na Irlandczyka, ale zajęty jest, bo przychodzi do niego kumpel SZKICOWAĆ.

Japierdole.

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    K. said,

    łał:-)
    co to za gitarzysta? pewnie jeszcze jakis nieodkryty:DDD

  2. 2

    Mariposanegra said,

    Nieno, chyba odkryty, bo starawy był 😀
    Ale jak się nazywał absolutnie nie pomnę.


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: