Archive for Styczeń 8, 2011

Przed losem nie klękaaaaaaaa

Uff, ale zrobiłam zadymę w pracy, jeszcze przed Świętami właściwie, (a Helena mnie podburzyła!), to palce lizać. A skutki się objawiły w tym tygodniu. Podlizuje się do mnie nowa, a Pan Szef, co to podobno ma wytatuowane CAŁE PLECY w cycate blondynki, mnie zna z twarzy  ORAZ z nazwiska. I tak się narobiło, że aż prawie sobie kupiłam skórzane szorty z tych nerwów. Prawie, bo przy bliższym zapoznaniu i wizualizacji (do przymierzenia się nie posunęłam) doszłam do wniosku, że raczej wątpliwym jest, czy zakryją mi cały tyłek, a choć pruderyjna nie jestem, zakrycie tyłka jest jednak elementarnym wymogiem jaki posiadam w odniesieniu do szortów. NAWET skórzanych.

Zamiast tego zakupiłam więc chleb, flaszkę wina czerwonego, oraz nowy szwedzki kryminał.

A w drodze powrotnej, w autobusie, jeden facet zwrócił się do mnie na ty. W TYM KRAJU! Aż ze wzruszenia prawie zapomniałam wysiąść na moim przystanku i normalnie poczułam jak mi się zmarszczki wygładzają.

Aha, po odpękaniu czerwonej torebki przyczepiły się do mnie CHABROWE szpilki. Jejku, jejku, sama nie wiem co czynić, szarpie mną i rozrywa na dwie nierówne połowy, dzioby takie, bo nie chcę być chora na DŻUMĘ BUTNĄ, a zarazem bardzo chcę te szpilki.

A z innych tematów to Robercik wyznał mi dzisiaj, że zaczyna kochać to miasto. ZACZYNA!! Trzymajcie mnie. Ja je już kochałam, jak pięć lat temu wysiadłam z samolotu i zobaczyłam te palmy na lotnisku, oraz nie okradli mnie w metrze (w przeciwieństwie do Madrytu).

Ale z drugiej strony, jak on dopiero zaczyna, to może i mnie kiedyś zacznie…?

Ahahahahahaha.

 

ŻARTOWAŁAM.

Reklamy

Leave a comment »