Archive for Styczeń 4, 2011

Jestem płytka, pusta i próżna

W ramach rozrywki przekopywałam sobie wczoraj internet pod kątem znalezienia czerwonych szpilek. Szukanie czerwonych szpilek uprawiam od czasu do czasu i jest to zajęcie raczej nieszkodliwe, z racji na moje wymagania odnośnie powyższych przypomina żywo poszukiwanie Świętego Grala i ma mniej więcej takie same szanse na uwieńczenie sukcesem, ale wczoraj poszłam krok dalej. I zaczęłam szukać czerwonej torebki. A potem znalazłam. A potem zaczęłam na jej temat konwersować z Ryfką vel Sztywniarą i jakoś tak nie wiadomo kiedy nabrałam do niej osobistego stosunku (do torebki, nie Ryfki). I czy ja ją mogłam później tak zostawić odłogiem, nie zapewniwszy sierocie domu? Dobrze zgadujecie, nie mogłam.

A potem wykonałam serię innych, równie zaskakujących dla mnie kliknięć, zupełnie jakby moja ręka odłączyła się od mózgu i sama naciskała te wszystkie WYŚLIJ.

A potem straciłam wszelkie ciepłe uczucia, jakimi darzyłam do tej pory zapach Angel autorstwa pana Thierry’ego Muglera, do godziny wpół do czwartej rano leżałam bowiem w jego oparach w łóżku, Angel pachniał jak szatan, a ja nie mogłam zasnąć, zajęta możliwymi konsekwencjami moich kliknięć. Wyobraźnia, podhajcowana Angelem, współpracowała jak zwykle z dużym zapałem, psia jej mać.

A teraz jestem niewyspana, zdechła i zła, i jakoś tak ostatnie, na co mam ochotę, to biblioteka.

Może pójdę popełnić sepuku.

Albo pobiegać.

Reklamy

Leave a comment »