Una semana de gloria precisamente no ha sido

A jednak ten tydzień był lepszy. Niż poprzedni.

Ani razu nie miałam na sobie brzydkich butów. Nawet wręcz przeciwnie, zwykle miałam na sobie buty do sytuacji nieadekwatnie ładne. Zakupiłam sobie za trzy euro wielki szalik w kolorze wściekłej fuksji, oraz, również za trzy, biały tiszert z Myszką Miki. Możliwe że dziecięcy. Poszłam do fryzjera, poleconego przez koleżankę i osobiście mi nieznanego, z drżeniem serca usiadłam w fotelu i czekając na pojawienie się przydzielonej mi fryzjerki, skrycie przyglądałam się klienteli, którą stanowiły przeważnie tureckie dziewczyny w kusych kurtkach, robiących sobie koloryzację na całości, hajlajty w innym kolorze na przedzie i cieniowanie fryzury na bokach. Ojezu. A jedna z fryzjerek, nie ta moja, wyglądała jak prawdziwa Big Mama – ciemnoskóra, imponujących rozmiarów i z niewyparzoną gębą. Ojezu. Ale otóż won z uprzedzeniami, wyszłam bardzo zadowolona, po ponad dwóch godzinach, a oprócz likwidacji wyleniałej wiewiórki na mojej głowie otrzymałam świetny masaż tejże, oraz intensywną dziesięciominutową kurację pod mokrym, rozkosznie gorącym ręcznikiem.

Alkohol spożywałam, oprócz poniedziałku (ha, pech chciał że nie miałam, akurat wtedy jakiś napitek dobrze by mi bowiem zrobił), co-dzien-nie.

A pojutrze już listopad.

Próbuję nie myśleć o Sabrinie. Pfui!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: