W zdrowym ciele zdrowy duch

Moja miłość do sportu rodziła się w dość ciężkich bólach, tak ciężkich, że przez pierwsze trzydzieści lat mojego życia zapierałam się zadnimi łapami, że janigdywżyciu, ale jak się wreszcie urodziła, to rozkwitła bujnym kwieciem jak ta chińska róża na wiosnę, i w całkiem krótkim czasie z nieruchawej pokraki zrobiła się ze mnie osoba o niezłej kondycji fizycznej. Ale ja dziś nie o tym, dziś w samozachwyty nie wpadamy. Ja o siłowni chciałam, bo zniechęcona deszczem i trzema stopniami za oknem, poczułam się zmuszona poszukać alternatywy dla biegania, z którego wprawdzie nie zrezygnuję, ale raczej nie dam rady wykopać się na zewnątrz tak często jak bym chciała. Więc siłownia. Ta, do której chodzi Viki, załatwione, Viki z żywą radością przejęła rolę mojego instruktora fitnesu, ale ja ciągle nie o tym chciałam.

Macie pojęcie, jakie taka siłownia stwarza pole do obserwacji społeczeństwa??? Dziś wieczór na przykład, podrygując radośnie na steperze przyuważyłam dwie laski, obie wymakijażowane tak, że mogłyby robić za zdrapkę, ciekawe jaki numerek kryłby się pod spodem, jedna nawet w rozpuszczonych włosach, wiadomo, w spiętych nie każdemu do twarzy, siadają na rowerek, ręczniki twarzowo udrapowane na ramionach, chichoczą, przybierają pozy, schodzą po ośmiu minutach, za chwilę stoją, w kuszących pozach, konwersując z szerokim w karku typem, z namaszczeniem wpatrującym się we własny ułożony na półeczce i właście trenowany biceps. Za 10 minut wychodzą, przyodziane w obcasy, z odświeżonym makijażem, kołysząc wdzięcznie wytrenowaną figurą. Albo inne dwie, nie takie wytrenowane, ale za to obie w bluzkach z cekinami na ramionach, przysięgam!!!

Ach. Czuję, że siłownia naprawdę mi się spodoba!

Reklamy

1 Response so far »

  1. 1

    aselniczka said,

    Znam dziewczyny, które na capoeirę przychodzą w pełnym mejkapie i z niewiele naruszonym schodzą potem z parkietu. Nie to, że nie ćwiczą, czy się obijają, nie. Czasem ćwiczą lepiej niż ja. One są po prostu istotami niepocącymi się…
    Znam też jedną, która czasem ćwiczy z kwiatem we włosach.
    Ale też znam laski, które gdy mają włosy niepraktycznej długości, to wiążą sobie na czubku kitkę nie przejmując się niczym :)))
    Ja, niestetość, pocę się mało malowniczo, w związku z czym mogę sobie pozwolić czasem na tusz, ale tylko dobrej jakości, który mi się nie rozmazi na twarzy. Za to potem w cywilu stanowię często zaskoczenie, z eyelinerem na oku i wypuszczoną grzywką na boku :)))


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: