Czydzieści. Dwa!

Teraz możecie zgodnym i obłudnym chórkiem zakrzyknąć, że nie wyglądam :->

Ale co. Świętowanie rozpoczęłam już we wtorek, bo Ina była z wizytą, śliczna, schudnięta i z rozjaśnionymi słońcem włosami, ale poza tym zupełnie taka jak zawsze, i w wyniku powyższego świętowania we własne urodziny, czyli dzisiaj, obudziłam się doprawdy bardzo wczorajsza, z lekkim kacem, po pięciu godzinach nerwowego snu bo do pracy. Co niewątpliwie nie stwarzało najdogodniejszych warunków na a happy birthday.

Na CAŁE SZCZĘŚCIE jednak w pracy miałam taki wchuj rzeczy do roboty, że o kacu i niedospaniu zwyczajnie zapomniałam. A po pracy włożyłam najwyższe obcasy i kieckę i poleciałam świętować jeszcze raz. Doleciałam oczywiście spóźniona i przysięgam, że skacząc wdzięcznie z kociego łba na koci łeb, balansując na obcasach, trzymaną w garści kopertówką machając do czekających na mnie czterech zachwycających osób i jednoczeście uważając coby nie utknąć na mur i granit pomiędzy kamieniami,  czułam się wy-pisz-wy-ma-luj jak Carrie. I jutro nie obudzę się z kacem, co to to nie. Pójdę mianowicie zaraz spać, i nie będę się już nad niczym zastanawiać. Nad-ni-czym.

A na nowy rok życia postanowię sobie częsciej stosować mantrę Kocicy: No i chuj. Tak mam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: