Niedziela

Podobno wczoraj była niedziela, ale ja tam nie wierzę i będę się upierać, że to sobota była.

Vici wróciła z urlopu i wraz ze swym pojawieniem wniosła w atmosferę tyle seksualnej energii, że ta aż trzaskała w powietrzu i prawie dawała iskry, motto przewodnie wieczoru określiło się więc niejako samo. Najpierw przegoniliśmy siedzących obok nas kawiarnianych gości, nieprzyzwyczajonych zapewne do takich tematów tak wczesnym wieczorem, a może mających alergię na dobry humor. Po dwóch godzinach, kiedy już wszystkie stoliki obok nas były puste, postanowiliśmy odprowadzić Vici na jej randkę, który to pomysł sama zainteresowana przyjęła ze średnim zachwytem i znacznie większą obawą. Zupełnie słusznie, bo w miarę zbliżania się do mieszkania randki stopniowo traciliśmy zainteresowanie dla ćwiczeń chodzenia na obcasach, stawiając przy tym jedną nogę przed drugą i poruszając ponętnie tylną częścią, a zamiast tego zajęliśmy się udzielaniem Vici światłych rad odnośnie jej zachowania. I głośnych. Esemes od zniecierpliwionej randki, Vici była bowiem piętnaście minut spóźniona, zabrzmiał w naszych uszach jak trąba jerychońska, sprawił że Vici prawie upuściła torebkę i dramatycznym szeptem nakazała nam się natychmiast schować, w owym momencie znajdowaliśmy się bowiem pod otwartym oknem mieszkania randki. Po pośpiesznych uściskach i buziakach połączonych z zatykaniem głośno śmiejących się gąb i grożeniem pięścią, Vici uwolniła się w końcu od  ukochanych przyjaciół, a ci, pełni zazdrości, udali się do innej knajpy, tym razem już z większą odległością między stolikami. Tam wypili po dwa piwa, tudzież gorące produkty mleczne z kroplą czegoś mocniejszego (pfuj) i zajęli się udzielaniem światłych rad kolejnej nieszczęsnej kandydatce na uwodzicielkę, którą, nie da się ukryć, byłam ja. Wieczór zaowocował czterema esemesami oraz jednym zakładem, w wyniku którego przy następnym spotkaniu nie będę musiała płacić za dwa koktajle.

Buty nie obtarły mnie wcale, stawiać jedną stopę przed drugą potrafię też całkiem nieźle, a kto nie chce to już ma.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: