Chyba już trochę świruję

Co ostatnio objawiło się napisaniem listu. Prawdziwego, na papierze. List napisałam w sobotę w nocy, na wyszarpniętej z bloku kartce A cztery, wspomagana dwoma kieliszkami czerwonego wina (a moje kieliszki duże są), i tylko dzięki życzliwej opatrzności, co czuwa nad półgłowkami, nie miałam pod ręką ani znaczka ani koperty i listu nie wysłałam. Bo gdybym miała, to teraz ani chybi musiałabym warować pod skrzynką pocztową i oczekiwać pracownika poczty. Najlepiej z bronią palną w celu sterroryzowania. Albo, co gorsza, włamać się nocą do owej skrzynki, a nie jestem pewna czy w pudle mają internet.

Co, wszystko razem, nie oznacza jednak, że listu nie wyślę. No.

A w celu oderwania się od głupich myśli urządziłam sobie wczoraj piknik w towarzystwie imienniczki i czerwonego wina. Piknik się wielce udał, aczolwiek skutek wypadł raczej odwrotny do zaplanowanego.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: