Dwadzieścia euro

Koniecznie musiałam wybrać się dziś do apteki, w celu nabycia pigułek antybocianów, robiących mi doskonale na cerę. Rzeczone piguły sprzedawane są tutaj wyłącznie w opakowaniach trzy- lub sześciomiesięcznych, nic poniżej w handlu nie jest dostępne, w związku z czym zakupu nie dokonuje się zbyt często i szczegóły mają prawo człowiekowi umknąć. Moja recepta opiewała na opakowanie potrójne i majaczyło mi się w umyśle, że kosztowało owo opakowanie nieco ponad trzydzieści euro. Sprawa była pilna, pigułę musiałam wziąć dziś wieczorem i w żadnym razie nie mogłam zapomnieć o zakupie. Przed pójściem do łóżka przeliczyłam obecne w portfelu środki, było dokładnie 14 euro 37 centów, aha, znaczy musiałam wziąć 20 euro ze skarpety, o czym przypomniało mi się na nowo dopiero, jak już byłam w łóżku. Okropnie nie chciało mi się wstawać, ale wyjęcie owych 20 euro ze skarpety było niezbędne, bo mojego konta, stanowiącego obecnie czarną dziurę, wolałam nie ruszać, a w skarpecie posiadałam środki na przeżycie do końca miesiąca. Zaczęłam więc powtarzać sobie dwadzieścia euro dwadzieścia euro dwadzieścia euro, aż uśpiło mnie to dwadzieścia euro nie gorzej niż liczenie baranów. Po przebudzeniu zaczęłam od nowa dwadzieścia euro dwadzieścia euro dwadzieścia euro i tak byłam tym powtarzaniem skołowana, że prawie zapomniałam klucza od pracy.

Po robocie poszłam do apteki. Podałam receptę. Pani powiedziała trzydzieści siedem pięćdziesiąt cztery poproszę.

Z wewnętrznym zgrzytaniem zębów, słyszalnym pewnie co najmniej na Kilimandżaro, podałam kartę…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: