Trauma

Ostatnio traumatyzuje mnie prysznic. Robi to na właściwy dla pryszniców sposób, a mianowicie wypuszcza z siebie ze złośliwym chichotem wodę co najwyżej letnią. Moja trauma, po dramatycznym fiasku trików typu „szybko się namydlę, zakręcę, zanim z letniej woda zrobi się całkiem zimna, a potem jeszcze szybciej spłuczę”, oraz prób ujrzenia szklanki w połowie pełnej, a nie w połowie pustej i zwizualizowania sobie dobroczynnego wpływu zimnej wody na jędrność podwiędłej skóry, osiągnęła wreszcie poziom alarmowy, co objawiło się ostatnio niepójściem pod prysznic po wieczornym bieganiu. Oraz postawieniem na głowie mieszkania w poszukiwaniu numeru faceta od bojlera. Oraz wypucowaniem mieszkania, bo stan, w jakim się znajdowało, absolutnie wykluczał wizytę kogokolwiek, nawet faceta od bojlera. Lub też może szczególnie faceta od bojlera, bo normalny gość raczej nie czołga się pod szafkami w poszukiwaniu rur i ujść, a facet od bojlera owszem.

Tak więc zanim uda mi się przejść przez wszystkie etapy traumy, nie zgubić ponownie cudem odnalezionego numeru i zamówić faceta, moja skóra niewątpliwie osiągnie stan jędrności właściwy jedynie niemowlęcej pupie. Albo ja zupełnie przestanę się myć, jedno z dwojga.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: