W domu byłam

Tylko tydzień, niby, a jakoś długo strasznie. Może dlatego że, po raz pierwszy, na życzliwą sugestię gówniarza zresztą, który raz miał przyjemność odbyć ze mną czarowną podróż autobusem, zdecydowałam się polecieć samolotem, i tygodniowy pobyt trwał rzetelny tydzień, a nie jak zwykle pięć dni, bo dwa pożerał autobus. W domu uświetniłam swą osobą urodziny tatusia, i najlepiej zapamiętam z nich jak moja siostra, wspomagana żubrówką z sokiem jabłkowym, przyczepiła się do siedzących naprzeciwko niej tatusia i wujka, odzianych w koszule zapięte po samiutką szyję, na wszystkie guziczki. W wyniku czepienia tatuś guziczek rozpiął, wujek natomiast zaproponował toast za zdrowie guziczków. Moja siostra, do toastów ogólnie chętna, miedzy ustami a brzegiem pucharu mruknęła jeszcze triumfalne A wujek nie rozpiął!, na co śmiechem gruchnęli już wszyscy obecni, a mój nieletni siostrzeniec wymamrotał pod nosem O, mamuśka jaka zadowolona, jak ząbki szczerzy. Komentarz dosłowny, specjalnie zapamiętałam.

Poza tym codziennie od góry do dołu oblizywał mnie pies i przyjmowałam do wnętrza hektolitry piwa oraz spotkałam się z kimś, kogo znam z drobnymi przerwami od 24 lat, wytarzałam w atmosferze lekkości i poczułam, że to wszystko jedno, czy mamy po 14 lat, pijemy herbatę w kuchni jej rodzinnego domu pod nieobecność rodziców, ona myje włosy, a ja siedzę na wannie i ogólnie bawimy się lalkami, czy też jesteśmy w jej własnym mieszkaniu i robimy kawę w jej własnej kuchni, a potem farbujemy włosy w jej własnej łazience, a w tle biega jej wlasna rodzona córeczka. No dobra, lalkami się w wieku lat 14 już chyba nie bawiłyśmy (ale uczyłyśmy historii z nogami na ścianie :>). Niezależnie jednak od lalek, przysięgam, że to uczucie, niezmienne od tylu lat, znaczy dla mnie coś absolutnie potężnego.

A w drodze powrotnej, zwłaszcza w pociągu z lotniska, miałam potworny problem językowy, czytałam bowiem najnowszą, świeżutką, dopiero co dopadniętą i oszczędzaną na drogę Chmielewską i niezmiennie się dziwiłam słysząc wokół niemiecki język.

A jeszcze poza tym, to Wam powiem, że nie jest dobrze zostawiać nieumyty kubek po kawie, jak się na tydzień wyjeżdża.

Reklamy

komentarze 2 so far »

  1. 1

    Ania said,

    Aż mi się łezka zakręciłą 🙂 Nie wiedziałam, że to już 24 lata 🙂

  2. 2

    Mariposanegra said,

    No 🙂 Mnie też się kręci 🙂 A poza tym to prawie mi jabłko w gardle stanęło, jak zobaczyłam że skomentowałaś! 🙂 Heheh, widzisz, komentarze nie gryzą! 😛


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: