Daisy czyli zima stulecia atakuje

W piątek, jak przyszłam do pracy, moja koleżanka Katja, starsza ode mnie o zaledwie dwa lata, a nie, jak myślałam, o sześć, co akurat tutaj nie ma nic do rzeczy, ale bardzo mnie zaskoczyło, spytała czy słyszałam już, że w łikend przybędzie Daisy i odetnie nas od świata. Odpowiedziało jej spojrzenie raczej tępe i mało przytomne, a na zirytowane pytanie, czy ja radia nie słucham, usłyszała, że owszem, ale tylko hiszpańskiego i co ma moje radio do jakiejś Daisy. Zaczynało już wyglądać na to, że komunikacja utknie w martwym punkcie i dalej tak se będziemy konwersować miło i przyjemnie, aczkolwiek nie całkiem wiedząc o czym, gdy do rozmowy wtrącił się Matthes, starszy ode mnie tylko o rok, co z kolei swego czasu zaskoczyło jego, i litościwie wyjaśnił, że Daisy to huragan. Śnieżny. Co to przyjdzie w nocy i sypnie śniegiem że hoho, co właśnie oznajmilli w radiu, wraz z komunikatem, coby zakupy lepiej zrobić na trzy dni. Wcale mnie to nie zdziwiło, był bowiem piątek i ludzie zwykli robić zakupy na trzy dni, bo w niedzielę w tym kraju otwartego sklepu nie uświadczysz. Zdziwiło mnie za to nieco później, kiedy sama chciałam zrobić zakupy, niezależnie od Daisy, o której zdążyłam w  międzyczasie zapomnieć, i wcale nie na trzy dni, a na kolację, i w supermarkecie odkryłam puste półki, prawie jak w peerelu. W szczególne osłupienie wprawił mnie pusty regał chłodniczy z mlekiem, a ściślej biorąc chwilowo bez mleka.

Ktoś wie, czy śnieżny huragan zwiększa zapotrzebowanie na mleko???

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: