Niby

Niby chodzenie do pracy codziennie, to nic takiego, pff, wszyscy chodzą, i niektórzy możliwe, że pracują ciężej niż ja. Niby chodzenie za zajęcia to też nic takiego, wszyscy studenci chodzą, przynajmniej teoretycznie. Niby przegotowywanie zajęć to takoż nic takiego, phi, tu 20 stron Arystotelesa o duszy przeczytać i zanalizować, tu artykulik z Die Zeit, tu pięć wersików z Księgi Królów po hebrajsku. Mięta z bubrem. Można w wolnej chwili, dlaczego nie. Jak się ma wolną chwilę… Ja oznajmiam, że mnie już wolne chwile wychodzą. Bokiem. Chodzę wiecznie niewyspana, wiecznie niedojedzona (w sensie że ja niedojadam, a nie, że mnie niedojedli, kanibale na przykład, i taką napoczętą zostawili), ubrana nietrędi i niekreatywnie, nowe kozaczki w kolorze karmelowym tudzież koniakowym się mnie marnują, bo do wyświechtanych portek mi nie pasują, a do mundurku pracowego jeszcze mniej, i chyba niedługo albo się do tego stanu rzeczy przyzwyczaję albo zejdę. Śmiertelnie.

A jakby mi było jeszcze mało, wymyśliłam sobie nową rozrywkę w postaci teatru. Znaczy przystąpiłam do hiszpańskojęzycznej grupy teatralnej Marabunta i będę się tfurczo rozwijała, oraz lingwistycznie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: