Łikend miał być rozrywkowy

A nie był.

Tydzień był długi. Mimo że zaczął się tak naprawdę dopiero w środę. Długi był i ciężki, i zdaje się że spałam w ciągu tego tygodnia mniej więcej tyle samo ile jadłam, czyli prawie nic. Skutkiem czego miałam wczoraj piękne fioletowe cienie pod oczami, a spódnicę dżinsową, którą włożyłam sama nie wiem dlaczego, bo mam ostatnio awersję do spódnic dżinsowych, zdjęłam zaraz potem, po uświadomieniu sobie rzeczonej awersji, bez rozpinania rozporka.

Ale ja o łikendzie chciałam. Zaczął się, jak wszystkie łikendy, w piątek, i zaczął się moim potwornym zmęczeniem i cieniami podocznymi. Ale nicto. Od rozrywek wymówić się nie mogłam, bo argentyńska imienniczka gościła swoją najnowszą podrywkę rodem z Madrytu i twierdziła kategorycznie, że bez mojego towarzystwa łikendu nie przeżyje. Imienniczka z podrywką przyjechali pociągiem o godzinie 01.07, a ja, po 18,5 godzinach na nogach, wypełnionych w większości ciężką pracą, miałam za sobą prysznic, piwo, kawę i drugie piwo, wszystko w celach reanimacyjnych, oraz, równie promienny jak oszukany, uśmiech na twarzy. I mimo że tequila oraz kolejne piwa reanimowały mnie w sposób wystarczający by wytrzymać do 7 rano, podrywka imienniczki okazała się bardzo miła, a imienniczka sama w sobie jak zwykle poraziła mnie wspólnością długości fal, około godziny szóstej rano usłyszałam, że jestem zdecydowanie zbyt poważna, jak na tę godzinę i na tę ilość alkoholu.

Sobotę przespałam prawie w całości, a w ostatnej pozostałej z soboty godzinie udałam się do meksykańskiego baru o nazwie Tijuana w celu konsumpcji strawberry frozen margharitas oraz kontynuowania rozrywkowego łikendu w towarzystwie będącej z wizytą Reyes. Makijaż ócz wyszedł był mi całkiem nieźle, obrzydłe kłaki ułożyły się w sposób zgodny z moimi poglądami na fryzurę, cienie udało mi się zamaskować, a na spotkanie z Reyes naprawdę się cieszyłam. I mimo to, przy pożegnalnym uścisku, po badawczym kilkukrotnym obrzuceniu mnie wzrokiem, Reyes zakomunikowała, że się o mnie martwi i zadzwoni w czwartek z Niujorku.

I wobec tego ja już nie wiem. Przylepić sobie na czole plaster z napisem WSZYSTKO U MNIE W PORZĄDKU ???

EDIT: Zobaczyłam wreszcie zdjęcia i proszę o potwierdzenie mojej tezy. Czy ja wyglądam, jakby się trzeba było o mnie martwić??? No.

15338_520903613230_40900895_31014392_7109124_nYara, Reyes i ja.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: