To w końcu będzie o laserze

Znaczy mój subiektywny opis.

Zaczęło się, jak łatwo się domyślić, od przyjścia do kliniki, gdzie po uiszczeniu grubych tysięcy opłaty, nakazano mi wybrać sobie okulary przeciwsłoneczne a la Stevie Wonder, w których miałam nie wychodzić z domu przez najbliższe dwa tygodnie, niezależnie od słońca lub jego braku. Potem zabrano mnie do pokoju przygotowawczego, gdzie dostałam czepek na włosy, ochraniacze na buty i fizelinową koszulinę na moje własne odzienie, oraz kilka tabletek i kielonek syropku zobojętniającego. Ha. Ha. Ha. Jakby cokolwiek mogło mnie zobojętnić na czekający mnie stres. A potem poproszono mnie łagodnie o oddanie znienawidzonych bryli i odłożenie ich na półeczkę, gdyż potem nie będziemy ich potrzebować. Za rękę zaprowadzono mnie do gabinetu zabiegowego, udrapowano pod urządzeniem, nałożono chusty na twarz, zalano oczy różnorakimi kroplami i nakazano patrzeć nieprzerwanie na zielony punkt nade mną. Z dalszej części pamiętam niewiele, powiem tylko że opowieść o dwóch minutach i bezbolesności lasera to pic na wodę i fotomontaż, laser może i owszem, pracuje te dwie minuty, ale są to ostatnie dwie minuty. Z dwudziestu, tak na (nomen omen) oko. W czasie których widziałam (dobra, jeśli z moją krótkowzrocznością i nałożoną na twarz chustą można mówić o widzeniu) przesuwające się nad moją twarzą ręce oraz czułam zakładane mi zaciski na powiekę i pierścienie na oko. Nie da się też ukryć, że czułam oprócz tego rosnące przerażenie i przemożną chęć ucieczki z łoża tortur. Uciec wprawdzie nie uciekłam, ale po skończeniu pierwszego oka, gdy zaalarmowane moją podejrzaną hiperwentylacją ręce damskim głosem spytały, czy dobrze się czuję, odparłam, głosem z kolei słabym i drżącym, że to co czuję to rzetelna panika, więc raczej niedobrze, i najzwyczajniej w świecie się rozpłakałam. Lekko skonsternowane ręce powiadomiły mnie uspokajająco, że pierwsze oko gotowe i że nie mam już co panikować, i żebym może jednak przestała płakać, bo się chusta na drugie oko nie będzie kleić. Chusta była mi w tamtym momencie najdoskonalej obojętna, ale gdy uspokoiłam oddech i uporządkowałam doznania, dotarło do mnie, że kurde owszem, zielony punkt nad głową widziałam teraz ostro!!!!! Z drugiego oka nie pamiętam już nic więcej, bo napawałam się cudnym faktem, że przesuwające się nad moją głową ręce takoż widziałam ostro.

Potem pozwolono mi odpocząć w pokoju pozabiegowym, zaprowadzono jeszcze raz do gabinetu doktora, gdzie po badaniu głosem konającej łani domagałam się powtórzenia mi po raz kolejny, że wszystko poszło dobrze, wetknięto mi w garść pakiet z kroplami, nakładkami na oczy na pierwsze siedem nocy, oraz znienawidzonymi brylami, kazano nasadzić czarne okulary na nos i wysłano do domu, przypominając że kontrola jutro o dziewiątej. Nie będę ściemniać, że od razu widziałam, bo pierwsze wrażenie było takie, jakbym patrzyła na świat przez grubą i bardzo pomarszczoną folię, ale to co przez tę folię widziałam, było ostre. Ten pierwszy wieczór do przyjemnych nie należał, bardzo bolała mnie głowa i oczy i łzawiłam niemożliwie, ale byłam szczęśliwa.

Kolejne kontrole kazały komputerowi wypluć z siebie informację, że prawe oko ma 100% widzenia a lewe 70%. Na dal. Z bliska widzę dziwnie, podobno moje oczy nie nauczyły się akomodować poprawnie, cokolwiek to znaczy, i potrzebują teraz trochę czasu żeby się nauczyć, tępaki. Ale skoro ja się hebrajskiego na egzamin nauczyłam, to i one się nauczą. I otwieram tak sobie te oczy w nocy i czytam w upojeniu godzinę na budziku i myślę, że to cud. I nawet jak to nie na zawsze i nie do końca, i nawet jak drugie oko tych trzydziestu procent nie odzyska, to ja i tak powiem że warto było.

Koniec.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: