Deszczowo mi

Dosłownie i w przenośni. Z wyzywającym i nieprzyjemnym wyrazem twarzy łażę przez deszcz, nie przeczekuję potopów pod balkonami i markizami, pozwalam wodzie wychlupywać mi się z sandałów, ciągam po kałużach nogawki zbyt długich dżinsów.  I czuję się z jednej strony jak jakaś cholerna heroina z wenezuelskiej telenoweli, a z drugiej jak koncertowo wystawiona rufą do wiatru idiotka. Wywaliłam skajpa z dolnej listwy.

Wyrażającemu łagodny wyrzut z powodu niemożności złapania mnie przez telefon własnemu doradcy finansowemu (hehe) odpowiadam że skąd do cholery mam wiedzieć że to on, skoro dzwoni z ukrytego numeru i nie zostawia wiadomości.

Telefonu dzwoniącego w domu nie odbieram w ogóle.

Robię awanturę, bo ktoś użył w mojej nieobecności zostawionego przeze mnie w biurze parasola.

Na lepsze dni czekam. Kiedyś w końcu musi przestać padać.

DSC_0139

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: