Bez ładu i składu

Po pierwsze upiekłam wczoraj trzy ciasta czilijskie, które się nazywają pie de limón, przy wyjmowaniu pierwszego z piekarnika poszedł mi dym (?), przy ubijaniu trzeciego z kubka uciekło mi jedno białko, przysięgam, uciekło mi do góry! oraz wdałam się w dyskusję na fejsbuku, bo pie to właściwie po hiszpańsku stopa, a gupi Czilijczycy używają tej nazwy w znaczeniu amerykańskim, wymawiając paj, jakby nie mogli powiedzieć tarta. I teraz nie wiem jak ja te trzy ciasta do roboty zaniosę, niezależnie od nazwy, bo one rzecz jasna nie dla mnie do pożarcia są, a na imprezę latynoamerykańską.

Po drugie znowu coś mi się stało z kostką, cała stopa mnie boli i nie mogę dobrze stanąć na pięcie, jak dziś trochę połażę, to jutro będzie mnie bolała lepiej, i jak ja pracować pójdę???

Po trzecie spałam dziś fatalnie, budziłam się wielokrotnie zlana potem i śnił mi się gówniarz, do którego za nic nie napiszę.

Po czwarte nie mam ochoty na ten dzień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: