Miało być o tym gdzie byłam jak mnie nie było

Z początku. Potem miało być o kłębku nerwów, jakim jestem, miało być o czarownej podróży z Polski, autobusem, bo dlaczego nie, o tym jaki błyskotliwy okazał się być pomysł opuszczenia wygod… no dobra, nie przesadzajmy, po 20 godzinach podróży wygodny nie był, ale przynajmniej mogłam siedzieć na czterech literach i oglądać po raz czwarty (serio, wyjątkowo nie przesadzam) trędi i dżezi polską komedię Nie kłam kochanie… Więc miało być że autobus opuściłam, wraz z komedią, jedno miasto przed moim docelowym, aby ostatni kawałek przejechać pociągiem. Bo od stacji kolejowej mam do domu rzut beretem, a od parkingu dla autobusów całe miasto.  No i wysiadłam, owszem. Z walizką. I zaraz potem okazało się, że roboty drogowe na torach i trzeba wysiąść w jednej wiosce, przejechać komunikacją zastępczą do drugiej wioski i z drugiej wioski dalej kolejką podmiejską. Dalej miało być o tym, że po tym niezwykłym ułatwieniu sobie życia, mokra, schetana, do bólu zmęczona i niewyspana, dotarłszy do domu wcale nie poszłam spać, lecz wlazłam pod prysznic i w szlafroku, z kawą, zabrałam się za zadanie z hebrajskiego, które wisiało nade mną jak Węzeł Gordyjski przez cały tydzień i zatruwało mi umysł. Po czterech godzinach i bliska łez, tudzież rzucania kubkiem po kawie o ścianę, wiedziałam, że nie będzie mi dane spać spokojnie tej nocy. No i owszem, nie było. Więc potem miało być o cudownym dniu dzisiejszym, kiedy po nerwowej drzemce zerwałam się o 6 rano i poleciałam do fabryki, z węzłem w postaci zadania w głowie i stukilowym ciężarem w sercu, a potem do biblioteki wypożyczać wspomagające dzieła naukowe, a jeszcze potem łapać mojego kolegę Wisama, który hebrajskiego wprawdzie z całego serca nie znosi, bo jest Palestyńczykiem, ale arabskim, a pojęcie o języku Starego Testamentu ma mniejszce niż ja, ale jednak czytać cholerstwo potrafi i czasownik od rzeczownika odróżni. Później miało być o katorżniczej pracy i nadnaturalnym, a wręcz szkodliwym, wytężeniu mózgu w bibliotece, co jakimś cudem, w połączeniu z Wisamową konsultacją, doprowadziło do jakichś efektów. W sensie że zadanie w ogóle mam.  Ale jednak nie sprawiło, że stałam się mniej nerwowa i zrozpaczona, ani że przestałam wątpić we własną inteligencję ani nawet, że przestałam chcieć zasnąć na sto lat i obudzić się, jak hebrajski znowu popadnie w zapomnienie i stanie się nie do rozszyfrowania.

O tym wszystkim miało być. I kurde byłoby, gdyby nie ta rozmowaprzezoceanczęśćkolejnaobynieostatnia.

Advertisements

1 Response so far »

  1. 1

    jaga1973 said,

    oby ;)))


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: