Jak pech to pech, czyli bruk kontratakuje

Jako że moje zdenerwowanie przed jutrzejszym egzaminem sięgnęło zenitu już dziś rano, postanowiłam zająć się czymś innym i wymyślić sobie na dziś wytworny strój, przed pracą musiałam bowiem zajść do kasy jednej instytucji winnej mi pieniądze i skandalicznie spóźnionej z zapłatą, a otwartej tylko do 12.  Po wyrzuceniu i przymierzeniu zaledwie połowy zawartości szafy, wiedziałam już, że z wytwornego stroju nici, nie pasowało mi bowiem nic do niczego, i w rozpaczy sięgnęłam w końcu po bardzo wąskie i nieco ciasne dżinsy oraz bardzo obszerny, szeroki i potwornie wygodny sweter w rozmiarze L, o którym to znany wszystkim gówniarz wyraził się ostatnio słowami nasyconymi całą dawką ironii, na jaką mógł się zdobyć: Uwielbiam te twoje swetry, które ci sięgają do kolan (to ostatnie okazało się poza tym wierutną kalumnią, wcale mi nie sięga do kolan, ledwie cztery litery zakrywa, co skonstatowałam niedawno usiłując zrobić zdjęcie własnym nogom od tyłu, mając na sobie tylko rzeczony sweter i stojąc na oparciu kanapy). Po obejrzeniu się w lustrze musiałam jednak dojść do wniosku że coś w tym jest, wyglądałam rzeczywiście jakby mało wytwornie i jeszcze mniej zgrabnie, i już miałam rzucić się z powrotem do szafy, gdy wzrok mój padł na nowe buty, których nie miałam jeszcze właściwie okazji wyprowadzić na spacer i zaprezentować światu, a które nieco wyciągały moją przytłoczoną swetrzyskiem sylwetkę i nadawały ałtfitowi odrobiny wytwornej elegancji. Napełniona nowym duchem, zamotałam jeszcze wokół szyi wielką chustę, zadowolona z efektu chwyciłam torebkę, oraz, tknięta zapewne palcem bożym czy czymś, zapakowałam sobie na ewentualną zmianę inne buty. A innymi butami były liczące sobie dobre trzy sezony intensywnego użytkowania po bruku, obdarte z tyłu (z winy bruku), czerwone baleriny.

Uszłam może z 300 metrów, gdy poczułam jakby opór przy podnoszeniu lewej stopy, a zaraz po nim usłyszałam znajomy metaliczny dzwięk pozbawionego fleka obcasa na bruku. I empirycznie stwierdziłam, że przekleństwa wcale nie wychodzą ze mnie automatycznie po polsku. Z wściekłością chwyciłam się ściany, obejrzałam parszywy obcas, fleka rzecz jasna brakowało, i pośpiesznie przeleciałam w myśli dostępne mi opcje. Mogłam wrócić do domu na jednej nodze i spróbować sama włożyć zapasowy flek, przysłany razem z butami, co uniemożliwiłoby mi jednak odbiór wyżej wymienionych spóźnionych pieniędzy, bo ja sama oczywiście też byłam spóźniona. Mogłam iść dalej, brzęczeć cały dzień i zniszczyć obcas całkowicie . Mogłam również poszukać ławki i zmienić obuwie na poczekaniu… Wzdychając ciężko, bo moja złość spowodowana była rzecz jasna wyłącznie ruiną ałtfitu, a na odebraniu pieniędzy jednak mi zależało, wybrałam trzecią możliwość, a ławka znalazła się od razu. Do kasy instytucji dotarłam za minutę dwunasta. A tam miła pani poinformowała mnie uprzejmie, że pieniędzy jeszcze nie ma i nie wiadomo kiedy będą.

Reklamy

komentarze 3 so far »

  1. 1

    jaga1973 said,

    kiedyś w jakimś dziwnym programie w tivi, w którym panie pokazywały zawartość swoich torebek (uchowaj Boże…) jedna z pań tłumaczyła obecność obcęg (a może kombinerek?) w torebuni właśnie tym, że służą jej do wyjmowania fleków/obcasów z bruku 🙂 dziewięciocentymetrowe obcasy dotarły dziś – zdecydowanie najbardziej nadają się do siedzenia/leżenia 😉

  2. 2

    solosetratadevivir said,

    Mnie to by się raczej przydały do wyciągnięcia tego gwoździa czy jak to nazwać, żeby można było włożyć nowego fleka 🙂 Ale nic, jutro pójdą sobie do szewca, może rabat dostanę za częstotliwość odwiedzin. A w nowych byłaś już na spacerze, czy to tylko domowa refleksja?? Ale dziewięć centymetrów mówi za siebie, ja bym chyba nie dała rady!

  3. 3

    jaga1973 said,

    Refleksja domowa, jako kobieta zasadniczo bezobcasowa i po artroskopii (niby półtora roku, ale kolano do formy nie doszło) boję się wyjść w nich na spacer 🙂 Najwyżej na parking do samochodu się odważę 🙂 Niby obcas stabilny (nie szpilka), ale jednak strach 🙂


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: