Znowu retrospekcja

… na mnie spadła.

Czerwiec 2008. Enrique, Kenny i ja wracamy z imprezy, odbywającej się na końcu świata czyli zadupiu, na którą ja zostałam przemycona podstępnie, nielegalnie i bezprawnie, za pomocą identyfikatora niejakiej Laury Cośtamcośtam, niewinnej miny i kategorycznego nakazu mówienia wyłącznie po hiszpańsku. Stoimy na przystanku około drugiej w nocy, miny mamy nietęgie, bo obczajone w internecie godziny odjazdu autobusu nocnego okazały się sennym marzeniem tudzież picem na wodę. Godziny obczajał Kenny, więc on jest winny. Do tego pada obfity deszcz, ja jestem naładowana jak Kałasznikow, Enrique unika mnie z całych sił cały wieczór, a Kenny, oprócz tego że winny, jest między młotem a kowadłem. Jak zwykle.

E: Nie wiem, gdzie miałeś oczy idioto, jak to sprawdzałeś, chyba w dupie! Pewny jesteś w ogóle że w dobrym kierunku patrzałeś??? Palant..

K: Sam jesteś idiota, pewnie że w dobrym, nie moja wina że się nie zgadza! Może zmienili…? A w ogóle trzeba było samemu sprawdzić!

E: Na ciebie się zdałem kretynie!

Ja: (ze stoickim spokojem) Jak dla mnie możecie się tu wyzywać do rana, a nawet pobić, jeśli was to uszczęśliwi, ale ja nie będę patrzeć ani zbierać trupów, tylko sobie pójdę, bo nie pozostaje nam nic innego jak iść pieszo do najbliższego przystanku, z którego odjeżdżają  autobusy we wszystkich kierunkach. Także nocne. Niedaleko, cały czas prosto, za jakie 40 minut będziemy na miejscu.

Po 35 minutach, dochodzimy do przystanku. Mokrzy.

E: (do mnie, pierwszy raz tego wieczoru) Twój autobus też stamtąd odjeżdża, nie?

Ja: Odjeżdża, ale ani myślę czekać niewiadomo ile na autobus, kiedy stąd mam już góra piętnaście minut dobrym marszem. Mięta z bubrem.

E: Chyba całkiem już zgłupiałaś, żadnym marszem! Autobusem pojedziesz!

Ja: (trzęsąc się z oburzenia) Co proszę??? Bo niby dlaczego???

E: Bo gołe nogi masz! W kiecce się wybrała, widzisz jak ci się woda z tych twoich butów wychlupuje???

Ja: A tobie co do moich butów i mojej wody???

E: Nic! Ale przeziębisz się! Kataru dostaniesz!! I potem będziesz marudzić!!

ja: (oniemiała) HALLO???

E: WIE GEHTS???

ja: …

E: …

K: (po dłuższym wściekłym milczeniu) Parecen matrimonio ustedes dos…

Reklamy

Komentarze 4 so far »

  1. 1

    lovesick said,

    true love stories never have endings ;P ;))

  2. 2

    lovesick said,

    aha.
    podobno. tak mówią ;))

  3. 3

    solosetratadevivir said,

    Hm. Też tak słyszałam. Niesprawdzone pogłoski…

  4. 4

    lovesick said,

    w których zawsze tkwi ziarenko prawdy 😉


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: