Karnawał

Większości karnawał kojarzy się przede wszystkim z naszym rodzimym karnawałem, który polega na imprezach tak zwanych karnawałowych, które niczym nie różnią się od tych niekarnawałowych oraz z tak zwanym Śledzikiem, który polega na upiciu się we wtorek. Niektórym karnawał kojarzy się też z karnawałem w Wenecji tudzież w Brazylii, który tak naprawdę nie wiem na czym polega, oprócz, odpowiednio, masek i samby, bo nie byłam. Natomiast jeśli kto spyta mnie, tu usłyszy, że mnie osobiście karnawał kojarzy się z karnawałem w wydaniu niemieckim, a konkretnie tym celebrowanym w Północnej Nadrenii Westfalii, który to polega na tym, że całe świętujące społeczeństwo się przebiera, i jak mówię całe, to mam na myśli całe, w przedziele wiekowym od 0 do 99 lat, i pije od samego rana (tu mam na myśli przedział od 12 do 99 lat), głównie na świeżym powietrzu, a konkretnie na rynkach miast, gdzie ustawione są sceny i podstarzali plejboje grają beznadziejną muzykę, a także w knajpach, które są przystrojone karnawałowo i w których rozbrzmiewa ta sama beznadziejna muzyka. Z tym samym ranem ani trochę nie przesadzam, zdarzyło mi się, w pierwszym roku mojego pobytu tutaj, spotkać podczas porannego spaceru po bułki osoby w stanie, w którym nie były w stanie utrzymać się na nogach. I głównymi dniami tegoż karnawału są Tłusty Czwartek, zwany tutaj Altweiber, czyli dzień starych bab, w którym burmistrz oddaje kobietom klucz do ratusza, symbolizując w ten sposób przejęcie przez nie władzy w mieście (w praktyce objawia się to tym, że panie mają prawo obcinać panom krawaty i sznurówki), oraz Rosenmontag, który przypada w poniedziałek po Tłustym Czwartku, i który w kwestii pijaństwa od rana i w przebraniu nie różni się niczym od czwartku, a w kwestii tradycji różni się tym że przez miasto przechodzi tak zwany Zug czyli pochód, składający się z kilkudzesięciu, a w mniejszych miastach kilkunastu, wozów, z których przebrani ludzie rzucają słodycze w przebrany i pijany tłum. Niemieckie społeczeństwo dzieli się na zdecydowanych przeciwników i zdecydowanych wielbicieli Schnapsa do śniadania, stanowisko oficjalne władz Landu jest takie, że w czwartek wszelkie urzędy, sklepy i instytucje są otwarte do 12.00 (!), a w poniedziałek są w ogóle zamknięte, aby każdy mógł skorzystać ze świętego prawa do wypuszczenia świni, tłumacząc dosłownie niemieckie wyrażenie die Sau rauslassen, które pasuje jak ulał do karnawału, bo oznacza zachowania absolutnie niedopuszczalne w innych okolicznościach, czyli, hm, oddawanie przez usta zawartośći żołądka na rogatce, upijanie do prawdziwej i absolutniej nieprzytomności, śpiewy i tańce w miejscach publicznych i strojach mało poważnych tudzież skąpych, jak również śmiałe zaloty w kierunku koleżanki/kolegi, która/y  zawsze się nam podobał(a), a nie jest naszą połówką, lub, najczęściej acz nie tylko, w przypadku osób wolnych i nieskrępowanych, akty będeące czymś więcej niż tylko zalotami. Również mniej lub więcej publiczne. A najlepsze w karnawale jest to, że wszystko idzie w zapomnienie w środę. Aż do następnego karnawału.  

Reklamy

Komentarze 2 so far »

  1. 1

    masha said,

    zupełnie jak u bachtina.

  2. 2

    […] · Zamieszczone w kategoriach Opowiem Wam.. już pisałam i nie zamierzam się powtarzać. Nie zminił się również mój osobosty stosunek do […]


Comment RSS · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: