Wczoraj o mało co trupem nie padłam. O bardzo mało co. Jedna moja znajoma, były wykładowca, suflerka z naszej sztuki teatralnej oraz mój profesor od magisterki, ten złamas kutany, a do tego brzydki jak noc i cały w BRODAWKACH (nie wykluczam iż na moją percepcję rzutuje wyżej wyrażone zdanie o nim), SĄ PARĄ. Usłyszawszy tę nowinę, wytrzeszczyłam oczy, obejrzałam sobie komunikującą mi to reżyserkę Carmen, która akurat naprawiała u Yary maszynę do szycia (co polegało na nawleczeniu nitki), osunęłam się na kanapę jako ta lelija, zażądałam wody, wypiłam wodę, po czym zakrzyknęłam w dziwnym hiszpańsko – niemieckim języku POR DIOS IM HIMMEL!…
Takich wiadomości to się nie udziela TAK PO PROSTU! Ja to sobie wizualizję!!!! To jest zamach na zdrowie psychiczne słuchacza!
Sprawa mojej opony natomiast robi się poważna – zaczęła na mnie dobrze leżeć ołówkowa spódnica z koronki (co jest niepodważalnym dowodem na to, że urosła mi również dupa)! Nic tylko mi ta alkoreksja zostanie!…



dkt powiedział/a,
21/01/2012 @ 19:49
koncept alkoreksji podoba mi się bardzo – wieczysty rausz, ach mistyka! ale niemożliwym jest przecież ciągłe picie bez zagryzania czegokolwiek. (paluszków słonych czy takich oliwek chociażby)
Mariposanegra powiedział/a,
22/01/2012 @ 09:55
Nic z tego, chcesz chudnąć, musisz cierpieć!
synafia powiedział/a,
23/01/2012 @ 11:34
Oj wiesz, może ona właśnie na te brodawki się skusiła? Może lubi brodawki? Taki fetysz?
Mariposanegra powiedział/a,
23/01/2012 @ 19:23
Aaaaaaaaaa! Mówiłam że wizualizuję!…